niedziela, 6 lipca 2014

XII


     Budzisz się rano z bólem gardła. Bierzesz szybko tabletki, po czym udajesz się pod prysznic. Wychodzisz z kabiny po niecałych dziesięciu minutach, kończysz poranną toaletę, po czym udajesz się w kierunku szafy, by wybrać ubrania na dziś. Mimo delikatnego słońca za oknem jest ci strasznie zimno, więc zakładasz ciemne dżinsy, kawową bluzkę na długi rękaw i ciemnoszarą bluzę, którą od razu zapinasz. Robisz jeszcze delikatny makijaż, po czym udajesz się do kuchni, by napić się herbaty. Po wypiciu napoju idziesz do przedpokoju, zakładasz szare botki i kurtkę, zabierasz torbę i wychodzisz z mieszkania.
      Nie masz siły prowadzić auta, więc wybierasz spacer i po piętnastu minutach szybkiego marszu docierasz na halę. Witasz się z panem Staszkiem – tutejszym ochroniarzem – po czym udajesz się do swojego gabinetu. Zajmujesz miejsce przy biurku, po czym opierasz na nim głowę. Zaczyna ci pulsować w skroniach i dodatkowo robi ci się co raz zimniej, mimo że w pomieszczeniu działa ogrzewanie. Czujesz się co raz gorzej i żałujesz, że w ogóle przyszłaś do pracy. Mogłaś zadzwonić, wziąć wolne, a potem spędzić cały dzień leżąc w łóżku. Ale oczywiście musiałaś łudzić się, że po dwóch tabletkach ci przejdzie.
Idiotka – myślisz na swój temat, ale zaciskasz wargi i postanawiasz wytrwać cały dzień roboczy, nie zważając na samopoczucie. Bo czy naprawdę tylko o to chodzi? Czy twoja chęć wcześniejszego powrotu do domu nie wiąże się przypadkiem z tym, że chcesz za wszelką cenę uniknąć spotkania z Michałem? Powiedzmy sobie prawdę – boisz się. Nadal cholernie boli cię to co ci powiedział, a każda chwila kiedy go widzisz przypomina ci te słowa. Z resztą, nie jesteś w stanie o nich nie myśleć, nawet jak atakującego nie ma obok. Czujesz się jak świeczka w czasie huraganu i zdajesz sobie sprawę, że wystarczy minimalny powiew wiatru by spowodować twój upadek. Nie miałaś przecież czasu by uspokoić serce, by ukoić myśli i spróbować odciąć się od wydarzeń z Bydgoszczy. To wszystko jest nadal świeże i boleśnie krąży po twojej głowie. Chciałabyś wyjechać gdzieś daleko, odciąć się od wszystkiego, zapomnieć…ale wiesz przecież, że nie potrafisz. Nie umiałabyś wymazać wszystkiego ze swojej głowy, bo wielokrotnie już próbowałaś i każda próba kończyła się fiaskiem. Jesteś skazana na to, że całą rozmowę z Michałem będziesz pamiętać już do końca życia. I nic na to nie poradzisz, nie zmienisz tego, obojętnie w jaki sposób byś próbowała.
Twoje rozmyślania przerywa dźwięk nadchodzącej wiadomości. Tak bardzo andrzejowe
Jak tam Młoda? powoduje jeszcze większy mętlik w głowie. Nie wiesz co mu odpisać. Wiesz tylko, że nie zamierzasz go okłamywać, ale tego co teraz dzieje się w twoim życiu nie jesteś w stanie wyjaśnić mu telefonicznie.  Po dłuższej chwili odpisujesz mu krótkim i właściwie nic niewyjaśniającym pytaniem Mógłbyś przyjechać? Czujesz, że postępujesz właściwie. Ciężko ci dusić to wszystko w sobie, a to właśnie Wrona jest ci najbliższy. To z nim chcesz podzielić się tym co dzieje się teraz w twoim sercu i umyśle. To jemu ufasz na tyle, że jesteś gotowa opowiedzieć o swoich odczuciach. Będę wieczorem. Mam kilka dni wolnego, zostanę na dłużej czytasz odpowiedź Andrzeja, po czym odpowiadasz mu krótkim Dziękuję.
   Ból głowy delikatnie zelżał i nie jest ci już tak zimno jak kilkanaście minut temu, co powoduje, że w końcu możesz skupić się na uzupełnieniu papierów, które zalegają na twoim biurku od kilku dni, a które tak naprawdę powinny być wypełnione już dawno. Zmotywowana sięgasz długopis z kubka znajdującego się na twoim biurku i przystępujesz do pracy. Po godzinie wszystko jest gotowe, a ty jesteś z siebie dumna. Odkładasz dokumenty na ich miejsce w segregatorach, które potem odstawiasz na półkę. Następnie udajesz się do automatu po herbatę. Wrzucasz monety w odpowiednie miejsce i już po chwili cieszysz się ciepłym napojem. Wolnym krokiem kierujesz się w stronę swojego gabinetu, po drodze mijając kilku zawodników, którzy właśnie wychodzą z siłowni. Pozdrawiasz ich delikatnym skinieniem głowy i nie chcąc wdawać się w rozmowę idziesz dalej, nawet się nie zatrzymując.
- Można do ciebie zajrzeć za parę minut? – pyta Simon.
- Jasne, zapraszam – odpowiadasz, po czym zerkasz na niego i posyłasz mu delikatny uśmiech.
Wracasz do swojego klubowego pokoju, odstawiasz herbatę na stolik, po czym bierzesz się za rozłożenie łóżka do masowania. Wykonujesz tę czynność, po czym znów czujesz jak kręci ci się w głowie. Przysiadasz więc na owym łóżku i oddychasz głęboko, chcąc jak najszybciej zlikwidować to nieprzyjemne uczucie. W międzyczasie słyszysz także pukanie do drzwi.
- Wejdź Simon – mówisz dość głośno, a rozgrywający wchodzi do pomieszczenia.
- Wszystko w porządku? – pyta, przyglądając ci się uważnie.
- Oczywiście – odpowiadasz szybko. – Siadaj i mów co cię boli.
- Plecy, głównie w okolicach lewej łopatki.
- Zaraz coś zaradzimy – dodajesz i bierzesz się do pracy.
Po kilkunastu minutach sprawa jest skończona. Simon dziękuje ci serdecznie za pomoc w rozprawieniu się z bólem, po czym znika za drzwiami, uprzednio jeszcze się z tobą żegnając.
Drzwi ponownie się otwierają, a do środka wchodzi Łasko.
- Można? – pyta.
- Wejdź – odpowiadasz cicho. – Co cię sprowadza?
- Znów bark.
- Siadaj – mówisz, wskazując dłonią na rozłożone łóżko. – Zdejmij koszulkę – dodajesz.
Michał wykonuje twoje polecenie, a ty szybko zajmujesz się tym co do ciebie należy. Po niedługim czasie mówisz atakującemu, że może się ubrać, a sama idziesz zmyć maść z dłoni.
- Porozmawiajmy – szepcze Łasko, pojawiając się znienacka za twoimi plecami.
- Nie mamy o czym – odpowiadasz.
- Proszę – dodaje, po czym delikatnie kładzie swoje dłonie na twoich biodrach. Nim zdążysz zareagować odwraca cię w swoją stronę, po czym patrzy ci głęboko w oczy. – Proszę – dodaje jeszcze raz.
- Nie wiedziałam, że masz o czym rozmawiać z dziwką – mówisz cicho i spuszczasz wzrok, robiąc wszystko byś nie musiała dłużej patrzeć w jego tęczówki.
- Nastka…Nie myślę tak. Nigdy tak nie myślałem. I nigdy też nie chciałem tego powiedzieć.
- A jednak powiedziałeś – rzucasz, wysuwając się z jego uścisku, po czym wracasz do pokoju. Atakujący jak cień podąża za tobą.
- Słońce…-Michał ponownie próbuje nawiązać z tobą rozmowę.
- Nie nazywaj mnie tak! – wybuchasz. – Kto kiedykolwiek dał ci prawo by tak się do mnie zwracać? Nagle stałam się twoim słońcem? Teraz?
K
iedy wcześniej oboje doskonale wiemy jak mnie nazwałeś – krzyczysz. – Nie waż się tego mówić. Nie kłam, że nigdy nie chciałeś tego powiedzieć! – przerywasz atakującemu, kiedy stara się coś wtrącić. – Nie wmawiaj mi, że tak nie myślałeś. Przestań mi to tłumaczyć w ten sposób! Przestań w ogóle wracać do tego tematu! – słychać cię chyba w całym klubie, ale nie dbasz o to. Łasko patrzy na ciebie ze zbolałą miną, chce dalej starać się przekonać cię do siebie. Chce byś ponownie mu zaufała, ale ty nie potrafisz.
- Nastka…
- Wyjdź Michał.
- Anastazja, proszę…
- Wynoś się, rozumiesz? Wynoś! Teraz jesteśmy tylko znajomymi z pracy. Nic więcej nie chcę mieć z tobą wspólnego!
- Proszę cię, nie mówisz tego poważnie…
- Mówię jak najpoważniej Łasko. A teraz naprawdę już idź – szepczesz ostatkiem sił, a Michał, posyłając ci jeszcze pełne smutku i rozpaczy spojrzenie wychodzi.


                                                 ~.~

I tak to się toczy. Choć ja się nie zgadzam z tym co robi Nastka, bo nie tylko Michał jest winny :P
Uwierzycie, że to już 12 rozdział? Dopiero zaczynałam, a tu jeszcze tylko trochę i już. :)

12 komentarzy:

  1. Wiedziałam, że ta noc w deszczu na cmentarzu nie zrobi dobrze jej zdrowiu. Że też miała w ogóle siłę się tak drzeć na Michała :O No ale ona też trochę wyolbrzymia... Łasko moze jak zrobi coś naprawde ekstra, to w końcu zrozumie, że jak człowiek jest zazdrosny, to ponosza go nerwy. Może Andrzej z nim pogada i spróbuje Nastce do rozumu przegadać?
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi tam się wcale nie podoba zachowanie Nastki, bo też sądzę, że wyolbrzymia. Ale inaczej nie chciała współpracować, więc musiałam to tak opisać. :P
      Pozdrawiam również. :*

      Usuń
  2. Nastka chyba rzeczywiście trochę za bardzo wyolbrzymia całą sytuację, choć to normalne, że poczuła się urażona. Czasami upór nie popłaca w takich momentach, bo w końcu Łasko może stracić cierpliwość i główna bohaterka będzie pluć sobie w brodę, że była taka nieustępliwa. Chociaż z drugiej strony... Mówią, że jak kocha to poczeka :) Liczę na jakąś interwencję Andrzeja ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te kobiety. ;p
      Pozdrawiam również. :)

      Usuń
  3. To się porobiło :)
    Powinna trochę przychamować, ale Łasko powinien dostać za swoje i dostał ! :)
    Niech pocierpi chłopak :)
    Anastazji przejdzie :)
    Pozdrawiam ! :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy przejdzie i jeśli tak to w jakim stopniu, to się jeszcze okaże. :D
      Pozdrawiam również :)

      Usuń
  4. Fakt Michał przegiął i nic go nie usprawiedliwia.
    Zapraszam na ósemkę - http://serca-hipotermia.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  5. a ja tam uważam, że kobieta zawsze powinna być szczera i jezeli poczuła się urażona w takim stopniu, to proporcjonalnie do tego powinna wykrzyczeć Michałowi co o nim myśli. I fajnie, że to zrobiła ;) Jeżeli bardzo mu na niej zależy, to sie nie podda i dalej bedzie walczyl.
    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I była szczera, nawet bardzo. A Michaś może jeszcze coś spróbuje podziałać. :D
      Pozdrawiam również. :*

      Usuń
  6. To Michał dowiedział się co Anastazja myśli. I dobrze. Miała prawo go tak potraktować.
    A teraz Michał powinien udowodnić jej, że zasługuje na szansę. I powinien się bardzo postarać :)
    Pozdrawiam i zapraszam Cię dziś wieczorem na kolejny rozdział u mnie
    www.new-life-with-you-baby.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń